Trzeciego dnia 17. edycji Solanina publiczność mogła po raz kolejny zajrzeć za kulisy konkursowych filmów – ich twórcy i twórczynie opowiadali nie tylko o pracy na planie, ale też o emocjach, które towarzyszyły powstawaniu ich historii.

Szalona Miłość

Pierwsza głos zabrała Martyna Peszko, reżyserka Szalonej miłości. Jej dokument opowiada historię Magdy i Michała – pary aktorów Teatru 21, osób z zespołem Downa, którzy marzą o małżeństwie. – Gdyby nie teatr, nigdy bym ich nie poznała. Zrozumiałam, że są niezwykle wrażliwi, a ich miłość jest odważna, uparta i szczera. Marta sama kupiła sobie pierścionek zaręczynowy, bo nie chciała czekać, aż on się oświadczy. To niezwykle kobieca inicjatywa – mówiła Peszko. Podkreśliła też, że jej film pokazuje tabu, którym jest dorosłość i prawo do decyzji osób z niepełnosprawnością intelektualną.

Eufemia

Następnie publiczność przeniosła się w klimat warszawskiej bohemy lat 90. Jerzy Czachowski opowiadał o filmie Eufemia. To portret nieistniejącego już klubu, który dla wielu był drugim domem. – Kiedy przyjechałem do Warszawy, czułem się zagubiony. Eufemia stała się dla mnie azylem, dała mi poczucie wspólnoty. To nie było miejsce robione dla pieniędzy, tylko dla ludzi – wspominał. Na pytanie, czy dziś takie przestrzenie miałyby rację bytu, odpowiedział: – Ludzie zawsze będą ich potrzebować. W kapitalistycznym świecie łatwo zapomnieć o wspólnotowości, a to właśnie ona trzymała klub przy życiu.

Heelflip

Z kolei Andrzej Habas w swojej produkcji Heelflip nawiązał do klasycznych skate videos z lat 90. – Chciałem pokazać tę subkulturę w naturalny sposób – dynamicznie, bez zbędnej inscenizacji. Dlatego użyliśmy starej kamery Sony VX1000. – opowiadał. Podkreślił, że szczególnie zależało mu na tym, aby dialogi były jak najbardziej wiarygodne, więc stawiał na improwizację. – Na początku bardzo się bałem scen dialogowych i chciałem, żeby ich było jak najmniej. Hubert, Piotrek i Magda znali się ze studiów, była między nimi chemia, więc podczas sceny na rampie postawiliśmy na improwizację.

Igła

Joseph Gross i Bartłomiej Grajewski zaprezentowali film Igła – dosadną opowieść o świecie tatuażu. – Postaci z naszego filmu pochodzą z dysfunkcyjnych rodzin, więc tatuaże to dla nich forma odskoczni, a ich ciała to dzieła sztuki – mówili. Szczególne wrażenie zrobił wątek babci głównego bohatera. – Ona akceptuje swojego wnuka bezwarunkowo. Reprezentuje zupełnie inny świat, ale jej miłość jest niezwykle istotna dla bohatera. Dla niej ważny jest człowiek, a nie opakowanie. 

Końce i początki

Na zakończenie spotkania głos zabrała Klaudia Fortuniak, autorka filmu Końce i początki. – Czasem jedno wydarzenie wywołuje lawinę reakcji obok nas. Wszystkie historie przedstawione w produkcji są prawdziwe. Kiedyś miałam taką sytuację, że jechałam do domu i ktoś ukradł tory. Scena pojawiła się w produkcji. Poznałam wtedy mnóstwo osób i można powiedzieć, że nasze drogi się skrzyżowały– wyjaśniała.

Ola Pruszyńska