Spotkanie z twórczynią zwycięskiego filmu za „najlepszą offową fabułę” 17. Solanin Film Festiwal było doskonałą okazją, by zajrzeć za kulisy powstawania nagrodzonej produkcji. Klaudia Fortuniak, autorka filmu Końce i początki, opowiadała o tym, jak trudne  doświadczenia krzyżują się w jej filmie z komedią. – Kiedy pomyliły mi się terminy egzaminów, było mi bardzo źle, ale w filmie chciałam znaleźć w tym żart – mówiła.

Twórczyni zdradziła, że inspiracją dla warstwy wizualnej były filmy Paula Thomasa Andersona. Wspólnie z operatorem Mateuszem Nowakiem szukała równowagi kolorystycznej między lekkością komedii a mroczniejszym tonem dramatu. Jedna z bardziej pamiętnych scen – nagłe zatrzymanie tramwaju – została zrealizowana w prawdziwej łódzkiej zajezdni, a w rolę motorniczego wcielił się… prawdziwy motorniczy. – Najzabawniej było, gdy zapomnieliśmy o trakcji. W końcu poszliśmy na złomowisko i znaleźliśmy kilka metrów kabla. Takie są uroki robienia niskobudżetowej produkcji – śmiała się reżyserka.

Klaudia przyznała, że ograniczony budżet wymusił improwizację i szybkie zmiany lokacji – pięć dni i codziennie nawet dziesięć różnych miejsc. – To nauczyło mnie, że czasem lepiej ograniczyć ilość lokacji i planować to dużo wcześniej – przyznała. 

Klaudia Fortuniak nie ukrywała, że inspiruje się czeskim kinem, gdzie komizm budowany jest często na perspektywie. Dodała też, że razem z Izabelą Dudziak już pracuje nad kolejnym projektem – tym razem pełnometrażowym, w którym losy bohaterów mają się przeplatać w nieoczywisty sposób.

 

Ola Pruszyńska